RSS
 

Weź to doceń

25 cze

Przychodzi taki moment w życiu człowieka, że słowa które powtarzali  rodzice, gdy było się młodym miało się w dupie i tylko błagało w środku, żeby przestali już  męczyć bezsensownymi pouczaniami. Każdy nastolatek chce się jak najszybciej wyprowadzić z domu, żeby móc sam decydować o sobie i robić co chce, bo wydaje mu się, że wie wszystko i jest już dorosły. Prawda jest taka, że brak rodziców przy tyłku docenia się dopiero po czasie, kiedy mieszkasz chwile sam lub ich zabraknie. Nie chodzi tutaj o to, że wcześniej to mama za ciebie prała, prasowała i gotowała, a teraz musisz robić to sam – bo tego da się nauczyć. Tu chodzi o samą osobę rodzica. Gdy człowiek wyjeżdża sam w obce miasto, w obcy kraj, bez znajomych, bez rodziny i jest zdany tylko na siebie czuje się źle, bo wie, że nie jest w swojej strefie komfortu. Nie ma do kogo otworzyć buźki, żeby z kimś pogadać, pracuje, wraca do pustego domu i tak wygląda każdy dzień. Po ciężkim dniu pracy, gdy przychodzisz do domu zmęczony odczytujesz smsa od mamy „jak tam w pracy ? „. Gdy gotujesz obiad odbierasz telefon z pytaniem ” co tam u ciebie, co robisz, tęsknimy”. I mimo, że te telefony na początku cię denerwują, bo przecież tyle co wyjechałeś z domu i chcesz trochę spokoju, chcesz się odizolować i zacząć żyć sam to z biegiem czasu są  one po prostu potrzebne. Dlaczego ? A no dlatego, że wiesz, że ktoś się o ciebie martwi, że ktoś o tobie myśli, że ktoś tęskni, że możesz porozmawiać nawet o głupiej pogodzie, wyżalić się z problemów w pracy… po prostu wiesz, że masz KOGOŚ kto zawsze cię będzie wspierał niezależnie od tego gdzie się teraz znajdujesz i co robisz i masz świadomość, że kogoś obchodzisz. Wydaje ci się , że jesteś sam, a tak na prawdę oni – rodzice są w tym razem z tobą . Człowiek jest tak skonstruowany, że musi się czuć bezpiecznie i musi czuć się potrzebnym. I to właśnie rodzice są taką ostoją w życiu. I mimo, że na początku zarzekasz się, że bez nich będzie mi lepiej, że sobie poradzę i że nie potrzebuję ich pomocy, po czasie zrozumiesz, że oni są bardzo ważni w twoim życiu, bo często to oni właśnie wskazują ci drogę którą masz iść. Więc apeluję do was kochana młodzieży i przy okazji do siebie : doceniajmy rady, troski i samą obecność rodziców póki możemy się nią cieszyć, bo z czasem będzie nam brakować nawet tego głupiego telefonu z pytaniem ” co tam ?”. Niedawno był dzień matki i dzień ojca i znając życie rodzice dostali tylko puste słowa „wszystkiego najlepszego” – bo wypada je złożyć w taki dzień… Jednak codziennie powinniśmy dawać coś od siebie w zamian za to ile oni poświęcają nam uwagi.

http://www.tekstyhh.pl/index.php/Malolat/Ajron/Rodzice.html

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kolejny etap ?

30 kwi

Minęły 3 lata odkąd prowadzę tego bloga. Równe 3 lata temu zastanawiałam się jaką szkołę wybrać, co mam w życiu robić i martwiłam się o moje egzaminy gimnazjalne. Przebywałam z innymi ludźmi, miałam inne poglądy na temat życia (poglądy nastolatki, która ma siano w głowie). Bałam się przyszłości. Teraz również jestem na etapie poszukiwania, ale już nie szkoły, lecz uniwersytetu. Teraz nadal się denerwuje egzaminami ale to są egzaminy maturalne – podobno najważniejszy egzamin w życiu każdego człowieka. Przez te 3 lata poznałam wielu wspaniałych ludzi, przeżyłam piękne chwile, chociaż bywały też i smutne, poznałam troszkę więcej świata i życia, zdobyłam parę doświadczeń i zrozumiałam to, czego nie mogłam zrozumieć mając 15 lat. Jednak przez pryzmat tych kilku lat nadal istnieje coś co się nie zmieniło. Dalej nie wiem co chcę robić w życiu, nie wiem do czego się nadaje i czego powinnam unikać. Tak jak kiedyś kiedy nie wiedziałam jaką szkołę i kierunek mam wybrać, tak teraz nie wiem co robić dalej i przez to czuję się trochę zmieszana. Okres kiedy ma się to 18 lat powinien być okresem dorosłości, okresem w którym musimy się jakoś zdecydować co robić dalej z naszym życiem aby miało ono jakiś kolor i sens. Z drugiej strony wiem, że nie tylko ja tak mam. Pewnie 70 % ludzi w moim wieku  nie ma pojęcia co dalej, ale niestety taka jest kolej rzeczy, bo coś robić trzeba.
Jakieś podsumowanie ?
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym końca kolejnego etapu jakoś nie skomentowała. A więc… Tak jak pisałam wcześniej spotkałam na swojej drodze wspaniałych ludzi, którzy sprawiali że na mojej twarzy był uśmiech. Do szkoły chodziłam z przyjemnością, bo wiedziałam, że w klasie są ludzie z którymi nigdy nie było nudno i na których zawsze mogłam liczyć. Okres osiemnastek klasowych przeminął mi jak jeden dzień. Każda impreza była bardzo fajna i każdą będę wspominać bardzo miło. Szczególnie moja osiemnastka pokazała mi, że nie jestem sama, że są wokół mnie ludzie, którzy przyszli tam dla mnie i składali mi życzenia z szczerego serca. Bywały też chwile, kiedy bardzo się zawiodłam na ludziach, którzy byli przez pewien czas dla mnie najważniejsi, którym najbardziej ufałam. Niedawno minął rok od czasu, kiedy zwątpiłam, że istnieją ludzcy ludzie na tym świecie, bo nie spodziewałam się, że jeden drugiemu potrafi wyrządzać taką krzywdę. Szybko jednak zorientowałam się, że nie wszyscy tacy są, że nie wszyscy patrzą na  siebie, że nie wszyscy chcą dla nas źle. Wiem za to jedno : zaufanie należy mieć ograniczone do każdego, a w szczególności do samego siebie.
Wielu ludzi w moim otoczeniu bardzo się zmieniło, z kilkoma osobami z gimnazjum nadal utrzymuje kontakt. Podobnie jak kiedyś boje się, że kontakty i gimnazjalne i licealne się kiedyś zatrą. Jestem wdzięczna Bogu za każdą osobę, która postawił na mojej drodze bez względu na to czy wyrządziła mi krzywdę, czy  była dla mnie przyjacielem. Dziękuję Mu za każdą, bo każda mnie czegoś nauczyła, bo dzięki każdej zdobyłam nowe doświadczenia, dzięki każdej nauczyłam się jakich błędów już nie popełniać.  Nadszedł kolejny etap mojego życia zwany studiami. Przede mną matury. Boję się, bo  nie wiem co mnie czeka. Nauczycielka  od polskiego na ostatniej lekcji powiedziała bardzo ważne słowa. Życzyła nam abyśmy robili w życiu to co sprawia nam przyjemność, abyśmy wstawali codziennie do pracy z uśmiechem i lubili to co robimy bo to w życiu właśnie daje poczucie szczęścia, spełnienia i dowartościowania własnego siebie. Tego życzę i Wam drodzy maturzyści, nawet jeśli nie wiecie co jeszcze chcecie robić w nadchodzącej przyszłości.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Garaż

28 lut

Ostatnio długo mnie nie było u mojej babci. Na tyle długo, że nawet nie zdążyłam się zorientować ile zmian tam zaszło. Kiedy w końcu znalazłam chwilkę czasu wolnego postanowiłam, że się do niej przejadę. Ku mojemu zdziwieniu jakaś dziwna zmiana zaszła w otoczeniu. Zorientowałam się, że drzwi garażowe są wymienione na inne, nowe. Zdziwiłam się i postanowiłam wejść do środka. Zamurowało mnie, nawet łza podeszła mi do oczu.
Od kiedy pamiętam garaż dziadka był moim ulubionym miejscem. Duże drewniane i bardzo ciężkie drzwi prowadziły do magicznego świata. Gdy się tam weszło oczywiście stało zawsze czyściutkie i zadbane czerwone auto dziadka. Za autem był wielki regał na całą ścianę, gdzie mój dziadzio trzymał wszystko – po śrubki aż do stare akumulatory, kabelki… jednak zawsze wszystko posegregowane. Na oknie wisiała pomarańczowa firaneczka. Ściany miały kiedyś kolor lekko żółtawy, ale z biegiem czasu to był bardziej brudny żółty. Jednak to wszystko nie było najważniejsze. Najważniejszy był zapach tego garażu. Ten zapach był niedopisania. Zapach benzyny pomieszany z zapachem spalin i miłości jaką dziadek wkładał w swoją kolekcję maszyn. Zawsze kiedy coś się zepsuło biegłam do dziadzia bo wiedziałam, że on naprawi wszystko. I rzeczywiście tak było. Dziadek to był złotą rączką w rodzinie. Zepsute autko dzięki niemu odżyło, zepsuta podłoga w domku na drzewie znowu zaczęła spełniać swoją funkcję. Jakieś nowe wynalazki z dzieciństwa powstawały dzięki narzędziom i dobrym radom dziadka.
Weszłam więc do tego pamiętnego garażu. Już nie ma czerwonego auta, tylko pomarańczowe i znacznie większe od poprzedniego. Już nie ma żadnego regału z narzędziami, śrubkami i silnikami. Jest tylko pusta biała ściana. Już nie ma pomarańczowej firaneczki. Stoi tylko puste okno. Już nie ma tej brudnej ściany. Jest ona  śnieżnobiała. I przede wszystkim już nie ma tego zapachu… tego zapachu dzieciństwa. Jest tylko pusty zapach farby.I dziadek… Już nie masterkuje w garażu bo już nie ma siły…
Stałam jak wryta. Gdzie się podziało moje dzieciństwo ? Gdzie się podziały wspomnienia ? Gdzie to wszystko jest ? Pytam więc dziadka ” co się z tym garażem stało ? dlaczego go tak zmieniliście ?”. Otrzymałam odpowiedź ” no w końcu pasowało go odnowić”.
Zdałam sobie sprawę, że nasze życie, życie każdego człowieka jest jak ten garaż. Ile razy tak bardzo chcemy, aby to co kiedyś dawało nam szczęście było zawsze przy nas. Kurczowo trzymamy się przeszłości, nie patrząc, że może dla naszego garażu czyli naszego życia lepiej jest po prostu popatrzeć w przyszłość i odnowić nasze życie, nadać mu lepszy kolor. Nic nie trwa wiecznie. Wszystko kiedyś przemija. Nic nie jest takie samo. Ludzie nie są tacy sami jak kiedyś, ich mentalność, zachowanie, ubiór, kultura. Krajobraz już nawet nie jest taki sam, co chwila coś do niego dochodzi, czasami odchodzi. Więc skoro nic już nie jest takie samo jak dawniej, to dlaczego tak bardzo chcemy żeby było ? Wspomnienia ? Dlatego właśnie dziadek postanowł zmienić swój garaż, bo wiedział, że jego życie już się zmienia. Chciał nadać mu nowy kolor. Podobnie jest ze mną. Zrozumiałam, że nie jestem już dzieckiem, że muszę zadbać o swój garaż życia, musze go odnowić i nadać życiu nowy cel, a za parę lat zapach w tym nowym garażu może okazać się lepszy niż w tym starym, tylko musimy mieć na tyle odwagi by  na to pozwolić. Życie jest krótkie. Nie ma więc sensu tkwić ciągle w przeszłości, zadręczać się myślami, zastanawiać się nad swoimi wyborami życiowymi… Najwyraźniej tak miało być. Przeszłości nie da się zmienić, za to przyszłość można wybudować samemu i wprowadzić zmiany jakie się tyko chce. Owszem, można żałować decyzji z przeszłości, można za kimś tęsknić, ale nie można przez to tracić życia, bo się je przeoczy tkwiąc w czymś co już dawno było, a tracąc zupełnie coś nowego.
Tak więc lecę po farbę i zaczynam malować swój garaż, malować swoje życie tak jak mi się to spodoba.

Czarna :*

i1517

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tylko i aż zacząć.

09 lut

Ostatnio sformatowałam komputer. Przed tym zabiegiem musiałam przeglądnąć co mi się przyda, a co nie. Zaczęłam więc przeglądać zdjęcia i filmy za czasów gimnazjum. Nie zmieniło się tylko to, że nadal jestem ciemniejsza niż reszta moich rówieśników, ale zauważyłam jak wiele zmian zaszło we mnie samej. Charakter zawsze miałam cięty, ale nigdy nie było momentu, żebym nie miała jakiegoś punktu zaczepienia do którego dążę. Odkąd pamiętam byłam uparciuchem. Nie było, że jestem zmęczona; musiałam zarwać nockę, jeśli czegoś nie skończyłam, nie było odkładania na potem, na jutro; były zaś chęci do czegokolwiek. Może to tamtejsza atmosfera zapalonego sportowca. Postawić sobie cel ” zdobyć mistrzostwo” to trochę wygórowane wymagania, ale tak bardzo chciałam je spełnić, że godziny spędzone na sali treningowe i zarwane noce z powodu nauki sprawiły, ze dałam radę. Byłam wykończona, spałam po 3 godziny dziennie, tańczyłam 2 czasami nawet i 5 godzin dzień w dzień i nadal było mi mało i nie pomyślałam nigdy, żeby po prostu zostawić to w pizdu i nie zastanawiałam się czy ma to jakikolwiek sens. A co jest teraz ? Teraz zapomniałam o sobie i o swoich możliwościach. Tak bardzo chciałam szczęścia innych, że nie patrzyłam na siebie. Potrafiłam zostawić swoje zajęcia, marzenia na rzecz ludzi, którzy i tak mają mnie gdzieś. Cel ? Jaki cel ? Nie ma żadnego. Życie z dnia na dzień sprawiło, że wpadłam w rutynę. Wstać rano, pójść do szkoły, wrócić do domu, zjeść, czasami coś sie pouczyć i pójść spać. W weekend zamiast szkoły to sprzątanie i wieczorne wyjście ze znajomymi, czasami nawet samej, żeby nie siedzieć w domu. I tak dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem… aż znalazłam się w  3 klasie liceum, gdzie do matury zostało mi 3 miesiące. Dopiero teraz do mnie dotarło, że Czarna do cholery ty masz 18 lat… Jesteś dorosła i nikt nie przeżyje za ciebie życia. Pomagasz innym, a gdzie w tym wszystkim jesteś ty i twoja przyszłość ? Studia, jakieś plany, jakieś życie… ono jest twoje i to zależy od ciebie co z tym wszystkim zrobisz. Ludzie ? Ich nie interesuje co u ciebie, ich interesuje co u nich samych, więc sama musisz się zainteresować również sobą. Pomyślałam, zamknęłam laptopa i poszłam spać dalej…kiedy książki i ta moja „przyszłość ” leżały obok i czekały, aż je wezmę. Z perspektywy paru dni dopiero widzę jaką jestem hipokrytką. Dotarło do mnie, że żyłam by jakoś żyć, ale nie żyłam po coś. Wiedziałam, że robię źle, ale i tak na drugi dzień żyłam tak samo. Nie zmieniałam niczego bo tak wygodniej. Jednak kiedyś pasuje się ogarnąć. I może to akurat dzisiaj jest dzień, kiedy dodaję wpis i mam nadzieję, że to mnie jakoś zmotywuje do tego, żeby wziąć się za siebie. Przez to, że chciałam szczęścia innych, sama nie jestem szczęśliwa, a o szczęście warto walczyć i zacząć po prostu od siebie.

Zrozumiałem – by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem - LemOn „Nice”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Akceptacja

20 gru

Jeśli dopadł cię gorszy dzień, doszedłeś do wniosku, że jednak  jesteś beznadziejny, do niczego się nie nadajesz, nic ci nie wychodzi, nikt cie nie chce, każdy cie rani, dobijają cię kompleksy i masz dziką fobie na swoim punkcie to polecam oglądnąć jeden krótki filmik. Film należy oglądnąć samemu, najlepiej wieczorem lub w nocy kiedy będzie zupełna cisza, kiedy będziesz mógł się skupić i przemyśleć swoje życie. Zachęcam więc w kliknięcie w link niżej.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Miś

20 gru

Zawsze chciałam dostać od Świętego Mikołaja malutkiego, białego misia, chociaż nigdy nie prosiłam Go o to. Biały miś kojarzy mi się z czystością, bo biel to kolor czystości a więc i z czystym sumieniem i nowym życiem, które planuje ciągle zacząć. Biały miś kojarzy mi się również z miłością. Na pewno każdy z nas zna piosenkę często śpiewaną na weselach pt. „Biały miś „.
Biały nadzieja, wiara, czystość, perfekcja, zaufanie, oświecenie. Biały jest też słownym zaprzeczeniem jakichkolwiek kolorów. Kiedy zostaje połączony z innym kolorem, dodaje pozytywnych cech i uszlachetnia. Biały może być kojarzony z dumą, nieugiętością, perłowa biel może oznaczać dar jasnowidzenia. Biały miś kojarzy mi się też z dzieciństwem, którego mi bardzo brakuje. Biały miś to dla mnie symbolika o dużym znaczeniu. To nie  tylko pluszak, to wartości. To symbol, który ma mi przypomnieć dlaczego i po co jestem tu gdzie jestem, ma mi dać nadzieję na lepsze jutro, nadzięję na zmiany. Tylko dlaczego go jeszcze nie dostałam ?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

S S Ś

20 gru

Super Samotne Święta.
Zbliżają się długo wyczekiwane święta Bożego Narodzenia, które tak większość bardzo lubi. Prezenty, wspólna kolacja wigilijna, pasterka, kolędnicy, wspólne spędzanie czasu w gronie rodzinnym itd. Tak. To taka rutyna. Tydzień przed świętami zapierdziel. Dosłownie kocioł przedświąteczny. Porządki, gotowanie, strojenie choinki i domu. Każdy czymś zajęty. Przychodzi Wigilia. Standardowo byle przeżyć okres składania życzeń i wyżerka. Po wyżerce odpoczynek przy telewizji i jakimś filmie lub również standardowo przy Kevinie. Pasterka. Dla jednych to pójście do kościoła i kolędowanie a dla innych pijaństwo w plenerze ze znajomymi. Pierwszy dzień świąt u rodziny, drugi dzień świąt to samo i po świętach. Potem Sylwester, pijańśtwo, nowe postanowienia, których i tak nie spełnimy i generalnie na tym się kończy. I tak jest rok w rok. Jednak czy ktoś pomyślał kiedyś o tym jak wyglądają święta dla bezdomnych, w domu dziecka, w szpitalu czy po prostu samemu ? Kiedy nie masz rodziny, własnego domu, własnej choinki, prezentów. Kiedy marzniesz na zewnątrz, kiedy siedzisz sam przy oknie, kiedy leżysz sam w łóżku szpitalnym i jedynym twoim towarzyszem jest … telewizor. On coś do ciebie mówi, coś o świętach ale ty nawet nie pamiętasz, nawet nie wiesz co to są święta. Myślę, że takie oosby bardzo chciałyby spędzić je z rodziną, nie z samotnością. Dla nas – zwykłych ludzi, którzy mamy wszystko święta to coroczna rutyna, dla innych jest to marzenie aby móc uczestniczyć w tej „rutynie świątecznej”.
Doceńmy to co mamy. Usiądźmy przy stole razem, wyłączmy telefon, wyłączmy telewizory, porozmawiajmy wspólnie, pośpiewajmy kolędy, spędźmy ten czas razem bo nigdy nie wiadomo kiedy nam przyjdzie spędzić święta samemu. Uszanujmy tak ważne dni, które nie są tylko dniami gdzie jemy więcej niż możemy, gdzie jest wolne od szkoły czy pracy ale są dniami kiedy właśnie rodzina powinna się trzymać razem.
Życzę każdemu zdrowych, wesołych świąt Bożego Narodzenia spędzonych w rodzinnym gronie i miłej atmosferze. Maturzyści ! Na te 3 dni możecie sobie darować naukę ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Taki widok

16 lis

Czasami jest tak, że widzimy jak ktoś jest dla nas ważny gdy coś mu się stanie, gdy jego życie bądź jest zagrożone. Uświadamiamy sobie, że w każdej chwili moglibyśmy stracić taką osobę, która ma dla nas ogromne znaczenie w naszym życiu.
Jeśli chodzi o mnie to tysiąc razy bardziej wolałabym wszystkie cierpienia i wszystkie bóle, pobyty w szpitalu przejąć dla siebie tylko dlatego, ,żeby ta druga osoba nie musiała tego przechodzić i aby obyło się bez męczarni dla niej.
Wiem jakie to jest dobijające kiedy siedzisz w tych 4 ścianach z współlokatorami którzy chrapią, drą się w nocy albo są głusi i każdy kto przyjdzie w odwiedziny drze pysk na cały regulator…
Widzisz to wszystko i nie możesz powstrzymać się od płaczu… bo wiesz, że w każdej chwili możesz kogoś stracić, może go nie być mimo, że mówi, że ” przecież wszystko jest w porządku „…. No kurde jakbym tego nie znała… zawsze sie tak mówi, chociażby po to, żeby nie martwić nikogo niepotrzebnie, chociaż  w głębi duszy aż  ściska, bo ma się świadomość, że jednak okłamuje się  ich ale tylko dla ich dobra.
Jaka strata też boli ? Myślę, że starata najlepszego przyjaciela boli bardziej niż złamane serce, bo chłopak odejdzie ale przyjaciel podobno nigdy, zawsze zostanie i wcale nie musi pomagać… po prostu dobrze, że jest i jest się komu wyżalić i się przytulić. Dlatego tak bardzo boli kiedy w naszym życiu już nie ma takiej osoby…
Pozdrawiam osoby, którym zdrowie nie służy. Nie jesteście same mimo, że wam się na pewno tak wydaje.

zadzwoń do mnie za kilka lat
ja na pewno nie zapomnę jak pozmieniałaś mój świat
Jestem rozchwianym emocjonalnie typem
co ciągle spierdalał przed powagą w świat liter
raz dzwonię w nocy pijany w trupa
i brzmię jak gość co naprawdę już upadł
raz proszę tylko nie kłóćmy się wreszcie
po prostu żyjmy osobno, i łapmy szczęście
Nie wiem który ja jestem teraz prawdziwy
bo nie czuję się sobą wcale, świat jest dziwny

najchętniej zwiałbym stąd, dając ci spokój
i może się uda, dowiesz się jeszcze w tym roku
jeśli będzie okazja wylecieć w pizdu
to skorzystam z niej, bo nie trzyma mnie już nic tu
i nie mam nic już, zbieram wszystko od nowa
najpierw siebie do kupy, by cokolwiek móc zbudować
mój świat runął z fundamentami, słowo
muszę posprzątać by postawić je na nowo
Każde z nas musi pójść inną drogą
i żyć osobno, nie możemy żyć ze sobą
za kilka lat mi powiesz, że u Ciebie wszystko spoko
będzie tak, ja wierzę w to głęboko

Wasza CZARNA :*

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Na pełnej !

27 wrz

Zleciało. Jeszcze niedawno pisałam tu, że zastanawiam się gdzie się wybrać do szkoły do liceum… Niedawno… właściwie to prawie 3 lata temu.Dzisiaj zastanawiam się nad kierunkiem studiów… Czas leci szybko. Pisałam również, że do 18 chciałabym spełnić dwa swoje największe marzenia i tylko jedno w dodatku w połowie udało mi się spełnić.  Pisałam również, że jeśli czegoś się bardzo chce to trzeba ruszyć swój śmierdzący tyłek i iść po to choćby nie wiem co się wydarzyło po drodze, choćby nie wiem jaka była zła pogoda i jakby człowiek się źle nie czuł ma iść po swoje stale. I tak dzisiaj siedząc i jedząc kolacje uświadomiłam sobie, że ja tak pierdole, że to jest dramat. Chciałam spełnić swoje marzenia, namawiam innych żeby to robili a ja sama nie robię tego w 100 procentach bo najnormalniej w świecie mi się po prostu nie chce albo wolę usiąść i odpocząć bo tak jest wygodniej. Wygodniej jest po szkole pójść spać, później siedzieć po nocach przez co jest milion myśli w głowie i później chodzić zmęczonym niż przeżyć dzień na pełnej piździe i o 22 iść wtedy odpocząć. I tak się zastanawiam… co ja robię ze swoim życiem ? Przecież mam tyle planów, marzeń, celów które chciałabym osiągnąć i nie robię tego nawet w 50 procentach… Owszem jestem tylko człowiekiem i mam złe dni ale te dni nie są zawsze i sztuką jest je przezwyciężyć. Nie wiem czy dotrwam, nie wiem co będzie jutro ale muszę robić wszystko, żeby to jutro przede wszystkim nastąpiło i było lepsze niż wczoraj.
Wnioski ?
Jest matura. Trzeba się spiąć na pełnej piździe i Z A P I E * * *L A Ć !!!
Nie ma że boli, nie ma, że jesteśmy zmęczni. Wyspać to ja się mogę w grobie :) Wtedy to za wszystkie czasy się wyśpię, ale teraz trzeba korzystać z tego życia póki ono jest młode, póki możemy więcej i póki ono jeszcze trwa bo każe jutro jest nieznane i stoi pod znakiem zapytania.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czas obłudnik

19 wrz

Czasami przychodzą takie chwile w życiu każdego człowieka kiedy pogoda sprzyja myśleniu nad różnymi sprawami. Chmury powoli biegną i biegną, żaden promień słoneczny nie wyjdzie chociaż na chwilę, a krople deszczu emitują łzy. Człowiek zastanawia się milion razy, nad jedną sprawą poświęca najwięcej czasu. Dotyka go poczucie tęsknoty za czymś czego nie ma, za czymś co już dawno uciekło bądź za tym czego nigdy nie było.Budzi się rano i czegoś mu brakuje, jakiejś wiadomości od Boga, od kogokolwiek…  Nie potrafimy odnaleźć się w takiej sytuacji. Myślenie nas dobija, a pogoda w tym nie pomaga. Chcemy wstać i iść w przód ale ciągle jesteśmy przykuci jakimiś łańcuchami do skrawka życia, który nie chce nas opuścić. Czemu o tym piszę ? Nie wiem, może dlatego, że zauważyłam zmianę pogody i ani się obejrzymy i będzie szaruga jesienna a to równa się z wieloma stanami depresyjnymi.
Trzeba działać tak, żeby mimo pogody w naszym życiu świeciło słońce. Jaki ja mam na to sposób ? Dość banalny i krótkotrwały ale skuteczny.
T A N I E C

Miłego dnia ;*

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii